Nie mam ochoty na dialog

Mówi się, że warto rozmawiać. Że dialog jest dobry i wskazany. Że wspólna wymiana poglądów ubogaca. Cóż… pewnie niekiedy tak jest, ale są obszary, o których nie ma co dyskutować. Im więcej mam lat na karku, tym większego przeświadczenia nabieram, że wspomniane obszary robią się coraz większe. Nie wiem z czego to wynika. Może to świadomość upływającego czasu ma na mnie taki wpływ? Kiedy człowiek jest bardzo młody ma przekonanie, że czasu mu nigdy nie braknie, a życie przed nim to niemal wieczność. Ok, nie jestem zgrzybiałym starcem, na Boga nie dobiłem jeszcze trzydziestki. Mam jednak rodzinę, żonę, dziecko i autentycznie coraz głębsze przekonanie, że próby przekonywania kogokolwiek do czegokolwiek w długich dyskusjach są jałowym czasem, który mógłbym spożytkować zdecydowanie lepiej. Czytaj dalej Nie mam ochoty na dialog

Korowód idiotów

Byłem niemal pewien, że w okresie letnim nie będzie o czym pisać. Mamy w końcu wakacje, sezon ogórkowy w pełni. Niby polską ziemię nawiedził papież Franciszek, ale nie spodziewałem się w związku z tą wizytą żadnych przełomowych momentów. Prawdą jest, że obecny następca św. Piotra napomknął – jak ma to zresztą w zwyczaju – o kwestii uchodźców i potrzebie ich przyjmowania, co lewackie media prędko próbowały nagłaśniać jako krytykę rządu, ale zaraz po tym mocno podkreślił potrzebę ochrony życia nienarodzonych (o czym media „głównego nurtu” głucho milczą) więc bilans jego mądrych mniej i bardziej wypowiedzi jakoś się równoważy. Młodzi się cieszyli, starsi ponarzekali, a jutro wszystko wróci do normy.

Nie zawiedli jednak przedstawiciele „oświeconej demokracji”. Pierwszy do pieca dołożył znany alimenciarz, niejaki Mateusz Kijowski. Czytaj dalej Korowód idiotów

Mądrzy debile

Mam czasem nieodparte wrażenie, że dla wszystkich ludzi „lewicy” świat powstał wczoraj. Cała mądrość dnia wczorajszego i wszystkich go poprzedzających jest w ich oczach zdezaktualizowana. Dzisiaj musi być bardziej postępowe od wczoraj. Kiedy słyszę jak profesor prawa mówi, że w „małżeństwach” homoseksualnych rodzi się tyle samo dzieci co w małżeństwach heteroseksualistów, to ręce mi opadają, ogarnia mnie pusty śmiech i nachodzi smutna refleksja nad tym jak chęć bycia postępowym prowadzi do totalnego ośmieszenia osób, które z racji pełnionych w społeczeństwie funkcji powinny jednak reprezentować jakiś rodzaj powagi. Czytaj dalej Mądrzy debile